Polski Hummer 15 Sierpień 2007
Pojazd Interwencyjno-Patrolowy Tur - to pełna nazwa wozu produkowanego przez firmę AMZ z Kutna. Nie ustępuje on Hummerowi, w niektórych aspektach nawet przewyższa amerykańską konstrukcję.
Pojazd Interwencyjno-Patrolowy Tur - to pełna nazwa wozu produkowanego przez firmę AMZ z Kutna. Nie ustępuje on Hummerowi, w niektórych aspektach nawet przewyższa amerykańską konstrukcję.
Hummery, które dostaliśmy od USA w ramach offsetu, nie spełniają wszystkich naszych oczekiwań. Są za słabo opancerzone i nie zapewniają odpowiedniej ochrony w trudnych, irackich czy afgańskich warunkach.
Co innego Tur. Swoje wrażenia opisuje Piotr Biegała z wiadomosci24.pl:
Wsiadłem na wygodny fotel, rodem z auta osobowego i rozejrzałem się wewnątrz. Zaskoczyło mnie wykończenie wnętrza - wszystko miękko obite (...), łącznie z podsufitką. Na desce rozdzielczej sporo rozmaitych, wojskowych urządzeń - w tym interkom dla całej załogi. (...) Jak na auto terenowe Tur ma doskonałe wyciszenie - owszem, to nie auto osobowe, ale przy 80 km/h mogliśmy normalnie rozmawiać. W Hummerze, którym jeździłem w Iraku było to niewykonalne przy takiej prędkości.
Wyposażenie wozu jest imponujące: GPS, ekran na którym można oglądać to, co się dzieje za pojazdem, pancerne szyby, takaż kabina (na życzenie pancerz ceramiczny). Klimatyzacja jest wydajniejsza niż w pustynnych Hummerach, a na dodatek cichsza. Tur ma tylko trzylitrowy silnik, dwa razy mniejszy niż w pojeździe US Army. Jednak dzięki turbodoładowaniu i tak dysponuje większą mocą.
Zobacz galerię zdjęć
Podczas testów auto radziło sobie znakomicie. Mimo że jest znacznie wyższe od Hummera, zachowuje się bardzo stabilnie. Wszystko dzięki nisko położonemu środkowi ciężkości. Ciekawe rozwiązanie zastosowano przy konstruowaniu podłogi. Jest ukośna, dzięki czemu wytrzymuje wybuch 6-kilogramowego ładunku wybuchowego. Taka ilość niszczy amerykański wóz, nawet w opancerzonej wersji.
I teraz rzecz najciekawsza. W stworzeniu Tura pomogła polska armia - pisze Biegała. Jednak inne osoby konstruują sprzęt, a inne są odpowiedzialne za jego zakup. Tutaj w grę wchodzi ustawa o zamówieniach publicznych i skomplikowane procedury przetargowe - czytamy w artykule. W związku z tym wóz pojawi się na wyposażeniu WP najwcześniej za kilka lat.
To chyba największa bolączka naszych sił zbrojnych. Wieczne guzdranie się, podejmowanie decyzji z koszmarnym opóźnieniem, zupełne niebranie pod uwagę realiów współczesnej wojny. Zresztą tę peerelowską mentalność będziemy mieli okazję dziś podziwiać w stolicy, podczas parady z okazji święta Wojska Polskiego. Będą czołgi, wozy bojowe i oczywiście osławione F-16.
Sprzęt drogi, skomplikowany i całkowicie dla nas bezużyteczny. Bo na kogo z nim ruszymy? Na Putina?! Ktoś choć trochę zorientowany w sprawach międzynarodowych łatwo oszacowałby szansę wybuchu typowej, symetrycznej wojny w Europie w ciągu następnych paru dekad. Byłoby to jakieś 5%. Czy w takiej sytuacji opłaca nam się inwestować grube miliardy w używany czy przestarzały ciężki sprzęt?
Nie twierdzę, że Tur jest lekarstwem na całe zło. Że nasi żołnierze natychmiast przestaną ginąć na Bliskim Wschodzie. Ale na pewno taki wóz przyda się armii bardziej niż myśliwce F-16, które w ramach przestarzałej struktury organizacyjnej WP mogą pełnić co najwyżej rolę drogich zabawek.
Zamiast kłócić się z Amerykanami o pociski czy inny sprzęt, który ma być nam zaoferowany w zamian za tarczę antyrakietową, powinniśmy wyciągnąć od Waszyngtonu to, co ma najcenniejsze - know-how: metody szkolenia, dowodzenia i organizowania sił zbrojnych. Dzięki temu w ogóle jakakolwiek nowoczesna broń (także Tur) może być skutecznie wykorzystana na polu bitwy.
To właśnie szkolenie, a przede wszystkim położenie nacisku na improwizację (jazda na koniach, a nie w Hummerach, zapuszczanie bród etc.) spowodowały, że USA podbiły w kilka tygodni Afganistan - kraj, który nazywano "cmentarzem imperiów". Brak tych zdolności (i lokalnych sojuszników) spowodował, że pustynny, w większości płaski jak stół Irak stał się bagnem, w którym utknęło ćwierć miliona żywych tarcz.
Wojtek Wowra
| |
Nie należy jeździć zbyt wolno 05 Styczeń 2008 58-letnia Brytyjka została ukarana odebraniem prawa jazdy na tydzień za jazdę po autostradzie z prędkością zaledwie 10 mil (16 km) na godzinę.
komentarze(0)
więcej
|
| 15 Sierpień 2007 |
Polski Hummer Pojazd Interwencyjno-Patrolowy Tur - to pełna nazwa wozu produkowanego przez firmę AMZ z Kutna. Nie ustępuje on Hummerowi, w niektórych aspektach nawet przewyższa amerykańską konstrukcję.
komentarze(0)
więcej
|
|