POŻERACZE KARPII I ŁABĘDZI ATAKUJĄ W LUTON- CZYLI CARPIE DIEM PO POLSKU… 12 Sierpień 2007
Wedle najnowszych doniesień The Luton News ,lokalny klub wędkarski oraz lokalne karpie
i łabędzie borykają się z problemami.
Nie było by w tym nic zaskakującego zapewne, lecz i cierpliwość miewa swe granice a zwłaszcza zawartość lokalnej rzeki.
Ze sprawozdań zrzeszonych wędkarzy dowiedzieliśmy się iż od przeszło trzech lat drastycznie zmniejsza się zarybienie karpiami w rzece.
Zbiegiem okoliczności karpie znikać zaczęły od momentu osiedlenia się obywateli Europy wschodniej. Wędkarze zapewniają, że nie mają żadnych złych intencji, w stosunku do przyjezdnych ,nawołują jednak do poszanowania obowiązujących brytyjskich zwyczajów. Niestety dla przybyszy, a lepiej dla uroczych rybek w Anglii panuje zwyczaj
nie pożerania świeżo złapanych karpi. Poławiane są w celach czysto rekraacyjnych lub sportowych.
Niestety jak mówi powiedzenie , że cały w tym ambaras, żeby dwoje chciało na raz…
W tym przypadku, albo angielscy wędkarze chcą łowić i wypuszczać na wolność ,
albo importowani wędkarze ze wschodniej części Europy chcą łowić i spożywać.
Tu niestety widać zapewne kulturowe animozje- Wschód próbuje pożerać Zachód…
Niestety nie tylko ryby padły ofiarą napływowych. Z licznych opisów dowiedzieliśmy
się, że znikają lub też raczej pojawiają się, ale już nogami do góry…. łabędzie.
Zrzeszeni wędkarze po zorganizowaniu małego śledztwa dowiedzieli się, że rybki namiętnie są poławiane a raczej wykradane są przez polaków.
Czemu wykradane, otóż karpie są poławiane według metod tutaj zabronionych oraz zabierane ze sobą,
czego dalej nie musimy tłumaczyć.
Wędkarzy dziwi fakt nagminnych kradzieży rybek, skoro wokół tyle sklepów rybnych.
Redakcję też to oczywiście dziwi ,jak bardzo nie kochalibyśmy bożonarodzeniowych
karpi w galarecie.
Czas świętowania nadejdzie jednak dopiero w grudniu- czyżby potrzebne były
aż roczne przygotowywania zapasów.
Bardziej , jednak dziwi nas fakt martwych łabędzi.
Nie jest to chyba żaden ze znanych Nam polskich zwyczajów kulinarnych.
Zakładamy wiele opcji od obrzędów satanistycznych do zwykłych aktów wandalizmu.
Jak jest jednak naprawdę dowiemy się wkrótce, gdyż jak nam doniesiono szykuje się nagonka na amatorów zjadania rybek.
Członkowie klubu apelują również o wzmożoną czujność i powiadamianie lokalnej policji
w przypadku natknięcia się na ślady kradzieży lub samego złodzieja.
Planowane są też tablice informacyjne na temat zakazu poławiania ryb, być może problem wyniknął z niedoinformowania miejscowej społeczności wędkarskiej.
Angielscy wędkarze mają taką nadzieję
i tak po cichutku Redakcja Anglusa również…
PS. Miłości do wędkarstwa i spożywania nasi Rodacy nie mogą się wyprzeć,
ale te łabędzie to chyba nie w naszym regionie ani tym bardziej stylu..
Sz. Redakcyja
| |
|