Wystarczy być zalogowanym, aby korzystać z Onlinera, jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się.
Aktualności / Publicystyka
Poszkodowane Polki w pracy w Travelodge 01 Sierpień 2008
Zostałeś poszkodowany w Travelodge w Luton? Koniecznie przeczytaj całoś?.
Gdybyśmy zrobili w Polsce sondę uliczna i zapytali rodaków
„Czy warto bi? się o swoje?”, prawie wszyscy odpowiedzą twierdząco. Ale jeżeli
zmienimy pytanie na „Czy warto bi? się o swoje przed sadem?”, większoś? machnie
pogardliwie ręką.
No tak, życie nas nie pieściło przez ostatnie 70 lat (niektórzy
szybko poprawia, ze nigdy nas nie pieściło). Nauczyło nas, ze sady są powolne,
kosztowne, a co najgorsze, często niesprawiedliwe.
Tez tak uważałem, dopóki niespodziewanie, tutaj w Anglii, w
marcu tego roku wyrzucono mnie z pracy. W dodatku była to krzycząca
niesprawiedliwoś? (każdy tak mówi, powiecie, ale w moim wypadku to prawdziwa
prawda ;). Siedziałem w domu i użalałem się nad sobą, dopóki nie wpadło mi do
głowy, żeby poszuka? w internecie spraw podobnych do mojej. Bardzo szybko trafiłem
na stronę Apelacyjnego Sadu Pracy (Employment Appeal Tribunal).
Nie jestem prawnikiem, ale zawsze lubiłem czyta? wyroki
sadowe. To zboczenie, przyznaje, ale czasami pożyteczne, bo pozwala zrozumie?,
dlaczego niektórzy przyjaciele i znajomi nagle przestali do nas wpada? i dzwoni?.
A kiedy pracowałem a w banku, znajomoś? prawa naprawdę pozwala unikną?
kłopotów.
Po pięciu miesiącach czytania wyroków (z uzasadnieniem)
angielskiego Apelacyjnego Sadu Pracy i obfitej korespondencji w trójkącie Sad
(nie apelacyjny, lecz pierwszej instancji) – mój były pracodawca – ja, zostałem
ponownie przyjęty do pracy. Z zachowaniem ciągłości. Nie tylko zatrudnienia. Również
wypłat.
Kiedy tak czytałem te wyroki, zona przypomniała mi o swojej
sprawie. Pod koniec poprzedniego roku pracowała w hotelu Travelodge w Luton.
Bardzo marnie jej płacili – poniżej 3 funtów za godzinę. - Zainteresuj się również
moimi pieniędzmi – zganiła. - A co z tego będę miał? – wykazałem
zainteresowanie, chociaż chyba nie takie, o jakie jej chodziło. Popatrzyła na
mnie tak, ze szybko zmieniłem zainteresowania na właściwe.
I tak doszło do tego, ze 8 września br. stanę przed Sadem
Pracy (Employment Tribunal) w Bedford i spróbuje przekona? trzech sędziów, ze
niemożnoś? porozumienia się po angielsku to przypadłoś? czyniąca osobę nie znającą
języka, a pracującą w Wielkiej Brytanii, osoba niepełnosprawną w rozumieniu
definicji niepełnosprawności (disability) zawartej w Disability Discrimination
Act 1995.
Dodałem niepełnosprawnoś? do skargi o place niższe od
ustawowej płacy minimalnej, ponieważ poszkodowanymi były Polki nie znające
angielskiego i wydawało mi się, ze gdyby znały język, nie dałyby się
wykorzystywa?. Kobiety wabiono do pracy ogłoszeniami podkreślającymi, ze
znajomoś? angielskiego nie jest wymagana”. Zatrudniano je w charakterze pokojówek
hotelowych. Pracowały na akord, £ 1.84 za pokój, niezależnie od ilości godzin
spędzonych w pracy.
W miarę upływu czasu, kiedy czytałem kolejne uzasadnienia
wyroków, pisane przez angielskich sędziów w sprawach dotyczących niepełnosprawności,
stawało się dla mnie jasne, ze moje intuicyjne zrozumienie tego pojęcia w dużej
mierze pokrywa się z orzecznictwem. Pozostało mi tylko przela? moje przekonania
na papier, przepłatajac je cytatami z tak zwanych „autorytetów” (authorities),
czyli z wyroków, które na przestrzeni lat same stały się prawem. Co wcale nie
oznacza, ze wygrana mam juz w kieszeni. Oprocz definicji niepełnosprawności, do
pokonania pozostały inne, tez nie nisko ustawione poprzeczki.
Trudno jest mi dotrzec do wszystkich poszkodowanych. Polacy
(a w szczególności Polki) nie maja wiary w sady i w „angielską” sprawiedliwoś?.
Znajomy powiedział mi tak: „Jakbyś sto razy dostał w dupę, to ten sto pierwszy
tez byś jej nie nadstawiał”. Może i nie. A może tak. Najpierw bym sprawdził,
jak mocno można dosta? w dupę, a ile forsy do reki.
Bilans wygląda tak: koszty są niewielkie, trochę znaczków i
kserokopie (sporo, ale niezbyt drogie). Koszty dojazdu na rozprawę zwraca Employment
Tribunal. Zwraca tez dniówkę do wysokości £ 45. Trochę czasu i pieniędzy pójdzie
na rozmowy telefoniczne ze mną (£ 10 – 20). Wygra? można wyrównanie do płacy
minimalnej za cały okres zatrudnienia (kilkaset do kilku tysięcy funtów) i
odszkodowania do dwudziestu pięciu tysięcy funtów.
Może warto?
Jedno słowo przestrogi: sprawiedliwoś? dokonuje się powoli.
Rozprawa 8 września jest rozprawa wstępna. Do rozprawy głównej dojdzie może
dopiero za kilka miesięcy. A może za rok.
Ale nie trzeba czeka? na wynik w Anglii. Ktoś ma w planach
powrót do Polski – niech wraca. Wszystko można załatwi? pisemnie lub
telefonicznie.
Przypominam: szukam Polek (mężczyźni też jacy? byli, jeden
albo dwóch), które pracowały w Travelodge w Luton dla firmy ISS i którym płacono
na akord za sprzątanie pokoi. Od października 2007 roku stawka za pokój wynosiła
£ 1.84, przed październikiem była niższa. Jeżeli ktoś pracował dla ISS gdzie
indziej albo w innym charakterze, a wydaje mu się, że płacono mu poniżej płacy
minimalnej, tez niech się zgłosi.
Kontakt: Tomek Klarecki
tel. 075020 12561 (z Polski +44 075020 12561)
tel. w Polsce (bede tam przez 10 najblizszych dni) +48 507
666 192
"J.Kaczyński ugryzł żubra w dupę. Ten żubr to Polska" Niezwykły hołd dla premiera. W obszernym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" znany poeta i eseista Jarosław Marek Rymkiewicz przekonuje, że rządy PiS to najlepszy okres w powojennej historii naszego kraju.
POŻERACZE KARPII I ŁABĘDZI ATAKUJĄ W LUTON- CZYLI CARPIE DIEM PO POLSKU… Wedle najnowszych doniesień The Luton News ,lokalny klub wędkarski oraz lokalne karpie
i łabędzie borykają się z problemami.
Nie było by w tym nic zaskakującego zapewne, lecz i cierpliwość miewa swe granice a zwłaszcza zawartość lokalnej rzeki.