Margareds' - Premiera płyty Kingdom of Patience - 01.02.2008 21 Styczeń 2008
Debiutancka płyta Margareds’ to niesamowicie trudne do opisania zjawisko. Gdy popłyną z niej pierwsze dźwięki poczujesz niesamowitą dawkę estetycznej elegancji, która spowoduje że niezależnie od tego jak rozwinie się sytuacja, cierpliwie będziesz słuchał do końca.
I dobrze, jest to bowiem klucz do odkrycia czym tak naprawdę jest muzyka
‘margaretek’.
Dlaczego warto rzetelnie podejść
do zawartości tejże płyty? Dlatego, że to 13 starannie dopieszczonych utworów. Ktoś,
kto podchodzi do muzyki oczekując tylko i wyłącznie natychmiastowego wzrostu
zawartości dopominy w organizmie, zawiedzie się. Strukturalnie cała płyta
podtrzymana jest na podobnym poziomie ekspresji. Nie usłyszymy tu nagłych zmian
tempa, rozwinięć które są zauważalne jak ciemna plama na białej kartce. Tu
wszystko co najsmaczniejsze jest ukryte w zakamarkach. Poszczególne
instrumenty, ścieżki dźwiękowe nie są ze sobą zwarte jak to zazwyczaj bywa.
Przenikają się, plotą warkocze, jakby chciały się spodobać, jakby każdy z nich
chciał być faworytem. A obiektem ich westchnień wcale bezpośrednio nie jest
słuchacz, a Goosia, wokalistka zespołu. To niesamowity głos, niesamowite
pomysły, piękne i dojrzałe teksty. To w głównej mierze jej linie wokalne
decydują o tym jaka jest budowa konkretnego utworu. To jej głos jest nośnikiem
uczuć, które są zdefiniowane przez wszechogarniające, pojawiające się ze
wszystkich stron odgłosy syntezatora, niski bas, inspirujące odgłosy saksofonu
i gitary. Mimo, iż Margareds’ to twór oryginalny i niepowtarzalny, to jednak
nie da się zauważyć, iż swoją twórczość opiera na silnych fundamentach. Słychać
tu wiele ciekawych inspiracji. Po stronie instrumentalnej na myśl przychodzą do
głowy skojarzenia takie jak Paradise Lost (z czasów Host), Depeche Mode, Mazzy
Star ale też Massive Attack czy Goldfrapp. Goosia, czasem brzmi jak Tori Amos,
czasem jak Elizabeth Fraser i na pewno każdy znalazł by jeszcze kilka nazwisk,
ale z pewnością to jak śpiewa, brzmi charyzmatycznie i wzruszająco.
Płyta Margareds’, to ponad godzina
szykownej podróży w stronę tajemniczego spokoju, świata wyrafinowanego smaku,
przyszłości. Uniwersalna, ambitna muzyka pełna zakamuflowanych niespodzianek.
To książka, do której co jakiś czas wracasz, na której opierasz swój
światopogląd.
Ciężko odpowiedzieć czym tak naprawdę jest potrzeba tworzenia muzyki. Do jakich
kategorii pragnień należy. Można jednak ot tak sobie, na podstawie raptem kilku
nie wymagających wysiłku obserwacji dokonać pewnego uogólnienia. Mianowicie
istnieje pewna grupa osób, u których siła motywacyjna obcowania i tworzenia
struktur dźwiękowych przerasta wszystkie inne popędy. Racjonalność, autonomia,
sens itp. to pojęcia określające pewne odczucia i cechy których zastosowanie u
wyżej wymienionych odbywa się tylko przy akompaniamencie i za pomocą
rozchodzących się fal akustycznych. Każdemu zjawisku obecnemu w ich życiu
odpowiada określony zbiór wrażeń słuchowych. Każdy dzień i noc niosą nowe sieci
rytmów, drgań, rezonansów i szumów. Ich organizmy są pełne napięcia, którego
ujście znajduje się w rzece niezliczonych harmonii. Właśnie w wyniku
oddziaływania powyższych czynników powstał zespół Margareds’. Ona, od zawsze
uzależniona od magii śpiewu. On, tuż po rozstaniu z grungeowymi towarzyszami z
zespołu ZOO. Połączyli się razem by móc znów normalnie funkcjonować. By ich
istnienia, to co widzą, słyszą nie przepadły wraz z nimi. Oddaleni lądem,
oddzieleni Cieśniną Kaletańską zaczęli komunikować się za pomocą melodyjnych
treści, których przesłanie zdecydowali się zarejestrować by dać normalność
innym, podobnym do nich. Efekt końcowy tak jak w każdym przypadku szczerej
twórczości, okazał się oryginalną mieszanką. Doprawiony gitarami i basami
muzyków George Dorn Screams i Mehico nabrał śnieżno – rodzinnych kontrastów,
których egzystencja w tejże produkcji nie byłaby kompletna bez szczypty duszy
saksofonisty zespołu Dubska. Płyta Margareds’ to pełna eterycznych melodii,
przestrzennych wokaliz, bezgranicznej wolności i elektryzujących sekcji
mieszanka. Tak samo stworzona dla szalonych i energicznych, oddających się
hedonistycznym zabawom, jak i dla introwertyków zamkniętych w swych pokojach,
po to by liczyć gwiazdy. Otwartość umysłu, spokój, ciepłe myśli i uczucia to
wszystko czego potrzebujesz by zrozumieć, by stać się jednym z
nas.
Informacje
ogólne:
Nazwa zespołu: Margareds’
Rok powstania: 2006
Nazwa płyty:Kingdom of Patience
Produkcja: Margareds’ Studio
Data wydania: 1 luty 2008
Zespół tworzą:
Muzyka: Jakub Czerwiński
Słowa i śpiew: Małgorzata Dziemitko-Gwiazdowska
Śpiew: Jakub
Czerwiński (11)
Goście na płycie:
Daniel Dziemitko - gitara
(3,4,10,11)
Filip Racinowski- sax (2,3,6,8,10)
Magdalena Powalisz - bass (3)
Radek Maciejewski – gitara, efekty (1,2,7,9)
Wojtek Trempała - bass (5,9)
Ewa Modlińska – słowa (1,3)
Kontakt:
Jakub Czerwiński – tel. +48
693352759
margareds@gmail.com
Małgorzata Dziemitko – tel.
+44 07784874426
margareds@gmail.com
www.margareds.com
www.myspace.com/margareds
| |
| 21 Styczeń 2008 |
Margareds' - Premiera płyty Kingdom of Patience - 01.02.2008 Debiutancka płyta Margareds’ to niesamowicie trudne do opisania zjawisko. Gdy popłyną z niej pierwsze dźwięki poczujesz niesamowitą dawkę estetycznej elegancji, która spowoduje że niezależnie od tego jak rozwinie się sytuacja, cierpliwie będziesz słuchał do końca.
komentarze(0)
więcej
|
| 12 Sierpień 2007 |
Krzysztof Kmin W skrócie: Urodziłem się w Łodzi 30 lat temu. Teraz żyję i fotografuję w Lincoln
Prywatnie: Najbardziej cenię sobie szeroko pojętą wolność.
Ostatnio: Z zapałem uczę się chińskiego.
Chciabym: Opowiadac historie. Czyli robic filmy.
komentarze(0)
więcej
|
| 20 Luty 2007 |
Magia Magika i k44 "Nie przewidział tego nikt. Cztery dni wcześniej zrobiliśmy imprezkę. Ja byłem, przyszedł Fokus, stawili się znajomi nasi i Magika. Jednak on nie dojechał. Zadzwonił tylko, że spóźnił się na autobus, lecz nie wie gdzie się bawimy i dlatego nie przyjedzie. Widocznie już wtedy coś go gnębiło i nie miał ochoty na zabawę.
komentarze(0)
więcej
|
|